Fotograf sportowy Mateusz Zgorzyk kolejny rok z rzędu wykonał dla Warty Sieradz zdjęcia do klubowego kalendarza. Na prezentacji najnowszego wydania opowiedział nam, skąd bierze się jego motywacja do pracy.
Czy to duże wyzwanie zrobić idealne zdjęcie do kalendarza?
Tak, duże! Szczególnie zdjęcia drużyn juniorskich, gdzie problemem organizacyjnym jest zebrać wszystkie roczniki i w miarę terminowo to rozplanować. M.in. dlatego jedno ze zdjęć wykonała Pani Marta Stępińska. Jestem zadowolony, że udało się ten kalendarz dopiąć.
Logistyka takiego zdjęcia jest skomplikowana? Piłkarzy trzeba ustawiać, skupić…
Tak, dla mnie przede wszystkim zdjęcie musi wyglądać. Zawsze stawiam sobie wyzwania, jestem krytyczny w stosunku do siebie, bo bardzo często moje prace po prostu mi się nie podobają. Ale udostępniam je na swoją stronę internetową i tam widzę, że moim odbiorcom się podoba, co daje mi energię, żeby robić to dalej.

A kalendarz się podoba?
(śmiech) Jeszcze nie widziałem, dopiero przyszedłem! Oczywiście ja te zdjęcia robiłem i brałem udział w ich selekcji. Natomiast trzeba tu podziękować Łukaszowi Michalakowi, który później je „obrobił” i zaprojektował kalendarze. Ja jestem autorem zdjęć, a on jest autorem kalendarzy. Ale to praca nie tylko nas obu, ale także zasługa sponsorów, prezesa i innych osób.
Mamy więc nadzieję, że efekt przypadnie ci do gustu!
Ja również! I mam nadzieję, że spodoba się przede wszystkim rodzicom, bo są tutaj roczniki młodzieżowe. Jak byłem zawodnikiem juniorskich drużyn Warty Sieradz, to było dla mnie coś – zobaczyć siebie gdzieś na zdjęciach. A powiem szczerze, jak grałem przez 5 lat, to może na czterech czy pięciu meczach był fotograf. Więc to zawsze była jakaś nobilitacja, kiedy fotograf przychodził, później ładnie się prezentować na tych zdjęciach. I rzeczywiście do dzisiaj mam je w archiwum. I na pewno moje zdjęcia też zostaną w archiwach dzieci i rodziców.

Dla wielu to może być bezcenna pamiątka.
Chciałbym, aby te zdjęcia zostawały, bo też nie wszyscy piłkarze zrobią karierę. Niektórzy skończą granie w piłkę – jedni, tak jak w moim przypadku, pójdą do pracy, drudzy pójdą na studia. Więc chcę, żeby ten moment był uwieczniony na kalendarzu i został z tymi osobami już na zawsze.
Rozmawiał Karol Cłapa