Przedstawiamy wypowiedzi trenerów obu drużyn po zremisowanym meczu Warta Sieradz – Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Dużo miejsca szkoleniowcy poświęcili pracy sędziów w tym spotkaniu.
Piotr Kupka – trener Warty Sieradz:
Biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe jakie wciąż mamy, bo mamy praktycznie pięciu zawodników kontuzjowanych, takich bardzo wartościowych i na pozycjach, które ciężko jest uzupełnić, wydaje mi się, że zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Świt w moim przekonaniu będzie czołową drużyną w tej lidze. Lekki niedosyt też mamy, bo szczególnie przez pierwsze piętnaście minut drugiej połowy zepchnęliśmy przeciwnika do defensywy, mieliśmy sporo stałych fragmentów gry, kotłowało się pod bramką rywala, mieliśmy przynajmniej trzy dobre sytuacje do strzelenia bramki. Niestety nie udało się, przeciwnik potem się otrząsnął i też miał swoje sytuacje w naszym polu karnym. Myślę, że z przebiegu meczu remis trzeba przyjąć jako sprawiedliwy. Co do pracy sędziego, to jestem tylko zniesmaczony zachowaniem się sztabu szkoleniowego rywala, który histerycznie reagował na każdą decyzję arbitra. Już w pierwszej połowie przeciwnik powinien grać w dziesiątkę, a sędzia nie wiadomo czemu oszczędził zawodnika gości, który miał już żółtą kartkę. W drugiej połowie w zasadzie była tylko jedna kontrowersja w naszym polu karnym. Takich sytuacji jest w meczach wiele. Trenerzy przeciwnika zachowywali się jak rozhisteryzowane nastolatki. W mojej ocenie sędziowie nie skrzywdzili żadnej z drużyn.
Muszę powiedzieć, że mieliśmy trudny kalendarz, bo graliśmy w tych czterech meczach z drużynami, które będą czołowymi zespołami w tej lidze plus mecz na wyjeździe z beniaminkiem, który pierwsze kolejki gra z dużym zaangażowaniem. Te 5 punktów jest przyzwoitych, aczkolwiek, liczyłem na dwa punkty więcej.
Marek Papszun – trener Świtu Nowy Dwór Mazowiecki:
Przegraliśmy na własne życzenie. Oddaliśmy bramkę przeciwnikowi, który nie stworzył sytuacji w pierwszej części. W drugiej połowie zaczął się koncert sędziego, który okradł nas w sposób brutalny – brak komentarza, kto był ten widział. Nie zmienia to faktu, że powinniśmy sobie poradzić. Przypominam też ostatni mecz z Pelikanem – wystawiliśmy piłkę Pelikanowi, żeby wyrównał i tak też się stało. Dziś było podobnie. Przyjmujemy gola ze stałego fragmentu gry, gdzie elegancko wystawiliśmy piłkę. Mieliśmy w drugiej połowie jedynie problemy po stałych fragmentach gry. Musimy większą uwagę na to poświęcić, mamy wysokich, zdecydowanych zawodników, a dopuszczamy do takich sytuacji. Nie był to jakiś nasz wielki mecz, ale uważam, że byliśmy lepsi i powinniśmy tutaj spokojnie wygrać.















































